Po 30 latach, Syrena 104 znowu “na chodzie”

Syrena 104 (marzec 2021r.), fot. archiwum zespołu
Syrena 104 (marzec 2021r.), fot. archiwum zespołu

Pierwszy raz z nazwą zespołu Syrena 104 zetknąłem się czytając książkę pt. “Farben Lehre. Bez Pokory”, w której Wojciech Wojda wspomina początki FL i moment w którym do zespołu trafił Adam “Mikołaj” Mikołajewski. Okazało się, że poprzednim bandem w którym bębnił Mikołaj był właśnie zespół Syrena 104. Jakież było moje zdziwienie, kiedy kilka miesięcy temu odezwał się do mnie Arkadiusz Sylwestrzak, który podesłał link do utwory pt. 50. Okazało się, że po przeszło 30 latach chłopaki spiknęli się na nowo, żeby odświeżyć swoje kompozycje powstałe pod koniec lat 80tych. Miały być tylko nagrania na “setkę” w formie pamiątki, a okazało się, że na nowo ekipa złapała bakcyla i chłopaki postanowili kontynuować swoją działalność nagrywając pełną płytę pt. “Renowacja”. Postanowiłem przemaglować troszeczkę chłopaków i dowiedzieć się m.in. skąd się wziął pomysł na reaktywacje bandu, jak przebiegała praca w studio, o plany na przyszłość. Jednak przede wszystkim z racji mojego młodego wieku (hehehe ;), chciałem poczuć klimat “płockiej sceny” u schyłku lat 80tych. Żałuję jednak, że nie udało się “wyciągnąć” od chłopaków chociaż jednej foty z tamtego okresu. Mam jednak nadzieję, że po tym wywiadzie Ci, którzy byli sceptycznie nastawieni do tego pomysłu, dadzą się przekonać i przy okazji biografii zespołu udostępnią ten brakujący artefakt dotyczący ich historii.

Zapraszam do rozmowy z zespołem Syrena 104 !

Korzenie zespołu Syrena 104 sięgają końca lat 80tych. Czy możecie opowiedzieć o okolicznościach powstania bandu oraz funkcjonowaniu zespołu w tamtym okresie ? Kto tworzył zespół ? Gdzie graliście próby etc. ?

Zespół Syrena 104 powstał na początku 1988 roku w Płocku w składzie: Maciej Donoch (Ślimak) – gitara, Bogusław Duchewicz (Ducho) – gitara basowa, Andrzej Zarębski (Alojz) – wokal, Mariusz Stępniewski (Simon) – perkusja. Wszyscy chodziliśmy do jednej klasy w Technikum Elektrycznym w Płocku. Liderem był Maciek, który posiadał cały sprzęt muzyczny, a próby odbywały się początkowo wyłącznie w Jego mieszkaniu. Później podstawowym miejscem prób stała się świetlica ZSZ nr 2. Byliśmy amatorami i na początku musieliśmy opanować instrumenty. Potem zaczęliśmy tworzyć pierwsze kawałki, które miały prostą punkową formę. Umiejętności były niewielkie, za to energia i chęci ogromne. Z biegiem czasu staraliśmy się żeby nasza muzyka osadzona była w nurcie zimnej fali. Skład zespołu zmieniał się kilka razy. W 1989r. do zespołu dołączył nowy basista Arkadiusz Sylwestrzak (Aro). Później na bębnach Mariusza zastąpił Adam Mikołajewski. Przez krótki czas w Syrenie śpiewał też Jarosław Kamiński.

Ważną postacią był także Sławomir Wierzbicki (Czaszka). Nie grał ani nie śpiewał, po prostu był. Był na próbach, koncertach, wyjazdach. Jak pytano, co go wiąże z Syreną, to mówił, że jest menagerem. I tak go przedstawiamy … do tej pory. Wie o zespole najwięcej i barwnie opowiada wiele historii z Syreną i jej członkami związanych.

Jakimi bandami inspirowaliście się zakładając zespół ? Jakiej muzyki w tamtym czasie słuchaliście ? Jakieś ulubione zespoły ?

W tamtym czasie słuchaliśmy różnej muzyki. Nie ograniczaliśmy się do jednego gatunku. Każdy z nas słuchał innej odmiany rocka. Razem słuchaliśmy The Cure, Joy Division, The Clash, The Smiths, The Stranglers, New Model Army ale także postpunkowego U2, z zespołów polskich: Klausa Mitffocha, Lecha Janerki, Brygady Kryzys, Variete, Madame, One Million Bulgarians, Siekiery, Armii czy KSU. Wszystkim podobały się utwory z pierwszych płyt The Cure i to właśnie ten zespół najbardziej nas inspirował a także Joy Division. Wpływy The Cure słychać w takich naszych kawałkach jak „Opera” czy „Rafy”.

Z przeprowadzonych dotychczas rozmów z moimi gośćmi wiem, że nie było łatwą rzeczą dorwać jakiś w miarę sensowny instrument w latach 80tych. Jak to było w Waszym przypadku ? W jaki sposób udało Wam się zdobyć upragniony sprzęt i w ten sposób zacząć wspólnie muzykować ?

Jeśli chodzi o sprzęt, to rzeczywiście w tamtych latach nie było łatwo go zdobyć. Pewnego dnia w 1988 roku, spotkaliśmy się w domu u Ślimaka i o dziwo okazało się, że cały sprzęt do grania stoi u niego w mieszkaniu. Były bębny, gitary, piecyki a nawet mikrofony. Instrumenty nie były najlepszej jakości ponieważ pochodziły z wyprzedaży z domu kultury i były bardzo wysłużone. Sygnowane były powszechnymi wówczas polskimi markami Defil i Polmuz. „W tak pięknych okolicznościach przyrody i niepowtarzalnych”, nie pozostało nam nic innego jak założyć zespół. Maciek posiadał sprzęt więc został oczywiście niekwestionowanym liderem. Każdy z pozostałych, obecnych wówczas na spotkaniu chłopaków, wybrał sobie instrument, na którym się będzie realizował i tak zaczęła się nasza przygoda z muzyką.

zespół Syrena 104, fot. archiwum zespołu

Czy dużo w tamtym okresie występowaliście na żywo ? Czy jakiś koncert szczególnie utkwił Wam w pamięci ? Z kim dzieliliście scenę ?

Na żywo graliśmy kilka razy na przeglądach zespołów rockowych w Gostyninie, Płocku, Raciążu i Inowrocławiu wykonując własne utwory. Pamiętamy, że w tamtym okresie razem z nami na przeglądzie w Gostyninie grał inny płocki zespół o wdzięcznej nazwie Kto Nie Kocha Pieszczocha. Chłopaki z KNKP chodzili do tej samej szkoły co my, grali punka więc często „mijaliśmy” się w różnych okolicznościach.

Występ w Inowrocławiu w 1989 roku. Nowy budynek teatru, publika podczas pogo zaczęła demolować salę, wywalili wielką dziurę w ścianie, wpadła milicja i przerwała imprezę. Dokończyliśmy występ, a pogo trwało do końca. Grała wtedy z nami miejscowa Doktryna Lenina.

Utkwił nam w pamięci przegląd zespołów w Płocku na początku 1989r. Na godzinę przed występem zostaliśmy poproszeni o teksty naszych piosenek. Napisaliśmy szybko na kolanie i oddaliśmy organizatorom. Z dziesięciu piosenek pozwolono nam zagrać trzy, pozostałe nie przeszły przez cenzurę. Oczywiście zagraliśmy wszystkie utwory, a po koncercie na dywanik, gdzie zostaliśmy porządnie zjechani, wyzwani i straszeni poważnymi konsekwencjami. Ale potem sprawa przycichła i poza niezapraszaniem nas na inne przeglądy w Płocku, nic się nie wydarzyło.

Jak zapamiętaliście lata 80te jeśli chodzi o „płocką scenę rockową”. Gdzie grało się wtedy koncerty w Płocku ? Jakie bandy funkcjonowały równolegle z Waszym w tamtym czasie ??

Pomimo różnych przeciwności losu, panującej wówczas ogólnej „szarości” i poczucia przygnębienia otaczającą rzeczywistością jedynie słusznego systemu, na „płockiej scenie rockowej” w latach 80-tych funkcjonowało całkiem sporo zespołów. W tym samym czasie grały: Farben Lehre, Strajk, wspomniane KNKP, Kask, Rybie Łości, Dla Kasi. Koncerty grało się wszędzie gdzie było można. Odbywały się one w Domu Technika, Metalowcu, MDK, w SDK przy ul. Krzywoustego cyklicznie odbywały się przeglądy młodych zespołów.

Czy z tamtego okresu Waszej działalności zachowały się jakieś materiały audio/video ?

Wszystkie utwory, które wówczas powstawały, nagrywaliśmy na magnetofonie szpulowym (chyba ZK140). Później wielokrotnie były one przegrywane na taśmy kasetowe. Niestety po latach nagrania te miały coraz gorszą jakość i to co zachowało się do dziś ma jedynie archiwalne, a dla nas sentymentalne znaczenie. Jakość materiału, który pozostał z tamtego okresu naszej działalności jest kiepska i właściwie nie nadaje się do słuchania. Niestety w tamtym czasie nie zarejestrowaliśmy naszych kawałków w sposób bardziej profesjonalny.

Nagraliśmy kilka utworów w Metalowcu, pomagał nam je zrealizować Farbeh Lehre. Miały być wysłane na Festiwal do Jarocina. Ale nie wiem kto je przygarnął i na dzień dzisiejszy uważamy je za zaginione.

Kiedy i dlaczego zespół zawiesił swoją działalność ?

Latem 1989 roku działalność Syreny 104 została zawieszona. Wszyscy rozpoczęliśmy studia, a Maciek wyjechał do Łodzi i na stałe wyprowadził się z Płocka. Dziś mieszka w Werbkowicach (woj. lubelskie). Ze względu na dość znaczną odległość, niestety nie mógł wziąć udziału w projekcie reaktywacji Syreny, czego bardzo żałujemy.

Poza tym nasze teksty były protest-songami przeciwko ustrojowi i temu co się wtedy w Polsce działo. W 1989 roku zaczęły się w naszym kraju przemiany i zaczynaliśmy z nadzieją wkraczać w nową rzeczywistość. Wierzyliśmy, że to co najgorsze za nami. Trzeba było dać szansę zmianom, a nie krytykować je.

Co z Wami się działo po zakończeniu działalności Syrena 104 ? Czy kontynuowaliście swoją przygodę muzyczną w innych bandach ?

We wrześniu 1989 roku Arek z kilkoma kolegami zainicjował nowy projekt muzyczny CKD, do którego dołączył Mariusz, a po pewnym czasie także Bogdan. Zespół funkcjonował przez półtora roku grając lżejszą odmianę rocka, trzykrotnie występując przed publicznością w Płocku. Potem na wiele lat odeszliśmy od grania zespołowego. Muzyka Syreny 104 była jednak z nami cały czas bo mieliśmy nagrania z prób na kasetach i często je odsłuchiwaliśmy. Przy różnych okazjach grywaliśmy dla znajomych i przyjaciół niektóre utwory w wersjach akustycznych.

Zanim wskrzesiliście na nowo Syrena 104 na pewno obserwowaliście to co działo się na lokalnej scenie muzycznej. Jakie zespoły działające w latach 90tych czy na początku XXI wieku przykuły Waszą uwagę ?

Oczywiście, że obserwowaliśmy to co działo się w muzyce na lokalnej scenie. Większość bandów, jak my, pojawiała się i znikała, ale były też wyjątki. Pod koniec lat 90-tych powstał zespół Lao Che, który dobrze się zapowiadał i z każdą następną płytą zdobywał coraz szerszą rzeszę fanów. Momentem przełomowym w twórczości tej grupy była chyba płyta „Powstanie Warszawskie”, która pozwoliła wypłynąć tej kapeli na „szersze wody”. Album bardzo udany i potwierdzający, że grając muzykę post punkową można stworzyć coś na kształt płyty koncepcyjnej. Kolejne albumy naszego eksportowego bandu też były bardzo udane. Jest to zespół, który nie zamyka się w jednym gatunku, ciągle eksperymentuje z brzmieniem i stylem co powoduje, że każda następna płyta jest inna ale jest to efekt zamierzony. Bardzo szanuję dokonania tej kapeli, moim ulubionym albumem tego zespołu jest Soundtrack. Teksty zawsze na najwyższym poziomie. Niesamowite jest to, jak Spięty potrafi „bawić się słowem”. Znam chyba tylko jeszcze jedną taką osobowość, która robi to tak dobrze – to Lech Janerka. Trzeba docenić też, że zespół Farben Lehre, pomimo wielu zmian w składzie gra nieprzerwanie od 30 lat i ma dosyć pokaźną publikę w całym kraju. W latach 90 pojawiła się Meduza z cięższym jak na owe czasy brzmieniem. Zespół, w którym grały „tuzy” płockiej sceny rockowej. Na jeszcze jedno wyróżnienie zasługuje Anamor. Zwłaszcza Bogdan zawsze słuchał rocka progresywnego – trochę mocniejszej jego odmiany, ale i ich twórczość przypada mu do gustu.

Syrena 104 (grudzień 2019r. pierwszy występ po reaktywacji), fot. archiwum zespołu

Kilka miesięcy temu wskrzesiliście na nowo zespół Syrena 104. Kto był pomysłodawcą tego przedsięwzięcia ? Dlaczego zdecydowaliście się po blisko 30 latach ponownie sięgnąć po instrumenty i kontynuować działalność Syrena 104 ?

Jak wspominaliśmy, wszystkie utwory Syreny 104 zarejestrowaliśmy jedynie na tzw. „setkę” na taśmach magnetofonowych. Niestety po latach kasety miały coraz gorszą jakość i stało się jasne, że za chwilę utracimy jedyny zapis naszej działalności. Z tego właśnie powodu na wiosnę 2019 roku Mariusz i Bogdan stwierdzili, że trzeba się zebrać i nagrać materiał cyfrowo. Do składu szybko dołączył Arek grający na gitarze i rozpoczęliśmy próby w Laundry Sound Studio. Myśleliśmy, że to będzie jednorazowa akcja zakończona cyfrowym nagraniem demo w sali prób ponownie na tzw. „setkę”. Nagranie miało trafić do domowego archiwum i na tym projekt miał się zakończyć. Na tym etapie nie było jeszcze mowy o reaktywacji zespołu i jakiejkolwiek systematycznej działalności. Chcieliśmy tylko uratować te piosenki przed zapomnieniem. Zaczęliśmy pracę nad odtworzeniem starych utworów co było bardzo trudne, gdyż minęło trzydzieści lat odkąd ostatni raz wspólnie graliśmy. Niektóre piosenki powstały właściwie na nowo, nawet niektóre teksty w pewnym stopniu zostały zmienione. Pozostał jednak klimat końca lat osiemdziesiątych. Początkowo wokalnie pomagał nam Piotrek Stępniewski z zespołu Shredlust, z którym wystąpiliśmy razem pierwszy raz od 30 lat i wykonaliśmy kilka utworów na imprezie z okazji 50 urodzin Arka. Po tym występie powróciły stare dobre klimaty oraz pozytywna energia i postanowiliśmy reaktywować zespół na dobre. Zaprosiliśmy do współpracy Krzyśka Szloma (Szlomik), który od początku 2020 roku jest naszym wokalistą. Z Krzyśkiem w składzie wystąpiliśmy na Domówce Rybastock w Grabinie k. Płocka, w ramach Pol’and’Rock 2020 on-line.

Z Arka strony wyglądało to trochę inaczej. Gdy zbliżały się jego okrągłe urodziny, postanowił zorganizować je na rockowo. Grał już wtedy w innym zespole i chciał aby dał on koncert, podczas którego powspomina swoje muzyczne dokonania. Żona podsunęła mu pomysł, aby jakąś piosenkę Syreny 104 spróbować zagrać z dawnymi kolegami. Oczywiście przypadkowo, kilka tygodni później spotkał chłopaków na koncercie w Parku Północnym w Płocku i podsunął im ten pomysł. Początkowo podeszli do tego sceptycznie, ale równolegle, jak mówią, chcieli stare piosenki nagrać dla potomności. Szybko dogadaliśmy się, oczywiście z radością nas wszystkich, że zagramy na urodzinach, a potem nagramy na „setkę” stare numery. Po pierwszych próbach i tym występie wiedzieliśmy już, że to nie będzie jednorazowa akcja, ale WRACAMY i z radością kontynuujemy naszą przygodę z Syreną 104. No i okazało się, że teksty sprzed trzydziestu laty, niestety znów stały się aktualne.

Kilka tygodniu temu ukazała się Wasza płyta pt. Renowacja. Możecie opowiedzieć gdzie nagraliście ten materiał i kto był jego realizatorem ?

Po reaktywacji zespołu stwierdziliśmy, że wejdziemy do studia i nagramy nasze stare utwory w sposób profesjonalny. W dniach 25 listopada 2020r. – 5 stycznia 2021r. odbyła się sesja nagraniowa w Zorg Lab Studio w Płocku. Nagraliśmy osiem utworów z lat 1988-89 we współczesnych wersjach, które znalazły się na płycie Renowacja. Aranżacyjnie pomagał nam Wojtek Cichocki, który zrealizował nagrania i wykonał mix i mastering. Nasze stare piosenki zyskały nowy wymiar. Dokonaliśmy totalnej „Renowacji” tych utworów.

Syrena 104 (maj 2021r. z płytą Renowacja), fot. archiwum zespołu

Jak przebiegała sesja nagraniowa ? Czy materiał nagraliście po punkowemu z marszu w trakcie 1 weekendu 😉 czy bardziej staraliście się skupiać na szczegółach i nagrania zostały rozciągnięte w czasie ?

Na początku chcieliśmy zarejestrować wszystko na „setkę” na jednej lub dwóch sesjach nagraniowych. Później jednak dojrzeliśmy do planu profesjonalnej sesji nagraniowej. Wszystkie instrumenty nagrywane były oddzielnie, na odrębnych ścieżkach. Trochę to trwało, ale było to też dla nas całkiem nowym doświadczeniem. Dzięki pozytywnej atmosferze, którą Wojtek stwarzał, na swój sposób bawiliśmy się przy nagrywaniu tego materiału (zwłaszcza Arek czuł się jak ryba w wodzie i odkrywał w sobie pokłady muzyka sesyjnego), ale czasami też była to ciężka, żmudna praca. W sumie było kilkanaście dni nagraniowych.

Realizując nagrania chcieliśmy żeby nasze stare utwory w nowych odsłonach nie miały brzmienia typowo punkowego, staraliśmy się nadać im trochę świeżości, ale równocześnie zachować klimat lat osiemdziesiątych.

U Arka było to tak, że gdy nagrał już partie gitarowe do piosenki, to zaczynała się dopiero praca właściwa. Wraz z Wojtkiem Cichockim wymyślaliśmy drugie gitary i gitarowe dogrywki. Było to bardzo twórcze. Jakiś pomysł nagrywaliśmy, odsłuchiwaliśmy i nagrywaliśmy następny, a potem z kilku wybieraliśmy naszym zdaniem najlepszy. I tak z każdą piosenką. Zdarzało się, że do utworu było nagranych około dwadzieścia ścieżek gitarowych.

Potem Wojtek przygotował kilka mixów każdej piosenki, … na tydzień przed tłoczeniem płyty jeszcze coś poprawiał. Ciężka i żmudna robota, ale Wojtek to zawodowiec i zrobił to po mistrzowsku. Wielkie dzięki.

Ale największą frajdę sprawiało nam darcie ryja przy nagrywaniu chórków. Było wesoło, twórczo i wychodziliśmy ze studia ze zdartymi gardłami – coś wspaniałego!!!

Renowacje ukazały się na fizycznym nośniku w formie CD. Kto jest wydawcą tej płyty ?

W nagranie materiału i mixy zainwestowaliśmy własne środki. Jednak, żeby wszystkim formalnościom stało się zadość, musieliśmy znaleźć sobie wydawcę. Udało się. Naszym wydawcą jest „Studio Artystyczne” Katarzyna Sylwestrzak.

Dodamy, że producentem jest Wojtek Cichocki, a menadżersko wspomagał nas przy wydaniu płyty Marcin Koćmierowski. Wszystkim serdecznie dziękujemy.

14. Jak traktujecie Waszą przygodę po reaktywacji zespołu ? Czy chcielibyście wypłynąć na szersze wody i osiągnąć nazwijmy to „sukces” na miarę zespołu o podobnym profilu jakim jest Farben Lehre ? Czy traktujecie to po prostu jako fajne spędzenie wolnego czasu bez żadnej spinki i nie wiadomo jakich oczekiwań ?

Głównym powodem reaktywacji Syreny 104 jest dobra zabawa. Każdemu z nas tworzenie i granie muzyki sprawia ogromną frajdę. Robimy to przede wszystkim dla siebie, a jeśli uda się zgromadzić choćby niewielką grupę zainteresowanych naszą twórczością osób, to będzie to wartość dodana. Każdy kto tworzy muzykę zainteresowany jest znalezieniem jej odbiorcy i w naszym przypadku nie jest inaczej. Nie mamy jednak żadnej napinki, żeby robić karierę czy odnieść sukces. Podstawowe oczekiwania jakie mamy to te wobec siebie, żeby się rozwijać muzycznie i tworzyć coraz lepszą muzykę, a przy tym konstruktywnie spędzać czas wolny, którego każdy z nas z uwagi na dorosłe czy też dorastające dzieci ma coraz więcej.

Syrena 104 (sierpień 2020r.), fot. archiwum zespołu

W tekście do utworu „50”, śpiewacie: „rozwalimy w pył, rozniesiemy w proch ” ten „skrzywiony świat” .Słuchając tego utworu zastanawiam się w jaki sposób zamierzacie to zrobić ? Czy uważacie, że Wasza muzyka i teksty mają taką siłę i energię, która jest w stanie zmienić obecny ład ?

Należy pamiętać, że tekst „50” (jak również wszystkich pozostałych utworów znajdujących się na płycie Renowacja), powstał w roku 1988. Buntowaliśmy się wówczas przeciwko komunie, która ograniczała wolność i starała się sprowadzić ludzi do bezwolnych i posłusznych wykonawców woli wybrańców jedynej słusznej partii. Wszechobecna szarość, beznadzieja i brak perspektyw nie były w stanie zabić naszej nadziei na lepsze jutro. Pod koniec lat 80 tych w „powietrzu” wyczuwało się już pewne symptomy nadchodzących zmian. Nie chcieliśmy siedzieć biernie i czekać co przyniesie jutro, tylko też podobnie jak inni chcieliśmy wykrzyczeć, czego oczekujemy i jaki mamy stosunek do ówczesnej władzy. W pewnym sensie ta piosenka okazała się prorocza. W niedługim czasie po tym jak powstała, dokonywały się wszystkie zmiany w naszej części Europy, okrągły stół w Polsce, upadek Muru Berlińskiego, rozpad Związku Radzieckiego itp.

Smutna refleksja jest taka, że po tych ponad 30 latach teksty pisane wówczas stają się znów aktualne. W otaczającej nas przestrzeni ponownie czuć zaduch autorytaryzmu, powoli ale konsekwentnie ograniczane są nasze prawa i wolność. Ktoś za nas chce decydować co jest dla nas dobre a co złe i podejmować za nas decyzje. Nie godzimy się z tym i dajemy temu wyraz w naszych nowych utworach, które powstają. A czy nasza muzyka i teksty mają taką siłę i energię, żeby cokolwiek zmienić tego nie wiemy – czas pokaże. Uważamy że jeśli się z czymś nie zgadzasz, to powiedz o tym głośno i żeby coś w tym zakresie zmienić, lepiej jest zrobić cokolwiek niż nie robić nic. Raz się udało, może uda się ponownie.

Czy planujecie jakieś występy na żywo w najbliższym czasie ? Gdzie będzie można Was posłuchać/zobaczyć ?

Mieliśmy zaplanowany koncert promujący naszą płytę w czerwcu. Niestety ze względu na chorobę Krzyśka zmuszeni byliśmy go odwołać.

W Płocku w najbliższym czasie będzie można nas posłuchać na żywo 9 lipca w Centrum Eventowym nad Wisłą gdzie będziemy grać jako suport przed zespołem IRA. Chcielibyśmy też wystąpić poza Płockiem i być może uda się to dzięki współpracy z naszym zaprzyjaźnionym menagerem, który „ogarniał” nam też wiele spraw związanych z wydaniem płyty. We wrześniu, po wakacjach chcemy zagrać koncert w Płocku, który nie doszedł do skutku w czerwcu.

Czy obserwujecie to co obecnie dzieje się na płockiej scenie rockowej ? Jakie bandy uważacie za najciekawsze z tych, które obecnie działają w naszym mieście ? Dlaczego ?

Bogusław Duchewicz: Mnie zawsze kręcił rock progresywny, dlatego dla mnie najciekawszym bandem lokalnym jest Anamor. Pomimo że jest to bardzo łagodna odmiana rocka progresywnego i nie grają tak ciężko jak np. mój ulubiony Porcupine Tree czy Fish z Marillion, to jednak kompozycje zaproponowane na dwóch wydanych do tej pory płytach uważam za bardzo ciekawe. Aranżacyjnie też jest to bardzo spójne. Jeśli spojrzymy szerzej na muzykę płockich zespołów (nie tylko lokalnych) to wskazałbym na Lao Che.

Mariusz Stępniewski: Zespół Dobra Nasza – ponieważ wypożyczył nam dwóch muzyków. Fajni kumple, perkusista (nasz wokal) jest moim idolem, głupio mi przy Nim grać. Zespół Shredlust – lider płockiego mocnego grania, obecnie trochę w cieniu, ale działają.

Arkadiusz Sylwestrzak: Jest obecnie w Płocku kilka fajnych bandów. Wiadomo: Lao Che, Anamor, Krzysiek Misiak (dla mnie nr 1). Poza tym wymienię te, z którymi trzymamy się najbliżej, to Dobra Nasza oraz Waldemort.

Krzysztof Szlom: Zdecydowanie Lao Che.

Pytanie obowiązkowe dla każdego z moich rozmówców. Wymieńcie proszę swoje ulubione płockie płyty, które kiedykolwiek zostały nagrane przez płockie zespoły ? Uzasadnijcie swój wybór !

Bogusław Duchewicz: „Powstanie Warszawskie”, „Soundtrack” – Lao Che, za kawał dobrej muzy stworzenie koncept albumu w post punkowej konwencji, otwieranie się na różne gatunki muzyczne i nieustanny rozwój. Anamor „Imaginacje”, „Za witrażem”.

Mariusz Stępniewski: Krzysztof Misiak – Zdjęcie z Misiem. Fajne klimaty, świetni muzycy, wirtuozeria poza zasięgiem.

Arkadiusz Sylwestrzak: Krzysiek Misiak – wszystkie płyty (zawodowstwo pod każdym względem). Anamor – obie płyty (za klimat). Wystartował nowy projekt, słyszałem wstępne mixy – jestem pod wrażeniem, ale nie będę wychodził przed szereg i nie powiem co to jest, najpierw muszą to zrobić sami zainteresowani muzycy – powiem tylko, że petarda.

Krzysztof Szlom: Wszystkie płyty Lao Che, za pomysł, klimat, aranżacje, brzmienie.

Dzięki !

Obecny skład Syreny 104:

Mariusz Stępniewski – perkusja

Bogusław Duchewicz – gitara basowa

Arkadiusz Sylwestrzak – gitara

Krzysztof Szlom – śpiew

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*